Logo tublu-blog
Na naszym Blogu znajdziecie mnóstwo ciekawych artykułów, konkursów, a także informacji o niekonwencjonalnych produktach dla Was, zabawkach dla Waszych dzieci. Większość z nich dostępna jest w naszym sklepie www.tublu.pl

Miesięczne archiwum: Październik 2010

Co nieco o BLW czyli Baby-led Weaning

Coraz większą popularność wśród Mam zdobywa teoria Baby-led Weaning (BLW). Jest to metoda wprowadzania stałych pokarmów do diety dziecka, pozwalająca na naukę samodzielnego jedzenia od chwili startu. Podstawa teorii opiera się na założeniu, iż dziecko wie najlepiej, co dla niego jest dobre, a jeśli nie wie – to powinniśmy mu umożliwić samodzielne odkrycie tego. Stosowanie tej metody ma wiele innych zalet , szczególnie jeśli chodzi o psychospołeczny rozwój dziecka.
Pozwala także rozwijać zmysły malucha, wprowadza go w świat nowych smaków. Cóż – może warto spróbować chociaż raz – może właśnie takie „Tadki- niejadki” albo „Talerzowe Marudy” tworzą sami rodzice, którzy nie pozwalają swoim pociechom zdecydować na co właściwie mają ochotę?
Jeżeli ciekawi Was, jak wygląda taka „samowolka malucha kuchni” zapraszam do obejrzenia materiały z Dzień Dobry TVN.
Na pewno w stosowaniu BLW (ale nie tylko BLW – nawet w „zwykłym” karmieniu malucha) wspomogą Was, Drogie Mamy, kubeczki Doidy Cup (pisałam o nich TUTAJ).
Do zastawy stołowej dla Dzielnych Poszukiwaczy Nowych Smaków dodałabym również Palette Plate, który również pojawił się w materiale DDTVN.

Produkty te (i nie tylko) znajdziecie w dziale „Maluch w kuchni”.
Na koniec coś o moich doświadczeniach jako Matki Polki. Stosowałam BLW z Zoją i nawet do pewnego momentu nie wiedziałam, że tak się to mądrze nazywa;)

Zoja  w wieku 7 miesięcy

1 komentarz

Doidy Cup pod lupą, czyli „Crash Test” kubeczków z Wielkiej Brytanii

Dziś  chciałam przybliżyć Wam kolejnego „bohatera” w mojej kolekcji innowacji dla dzieci. Nie jest to może tak wymyślny produkt jak prezentowane wcześniej Tummy Tub (moja gwiazda TV). Ja jednak umieszczam je w tej samej kategorii  – rzeczy, które zaciekawią od „pierwszego spojrzenia” 🙂

Kubeczki Doidy Cup – czyli „krzywe kubeczki” – przywędrowały do nas z Wielkiej Brytanii. Przyznaję, iż na początku byłam ostrożna w zachwytach nad Doidy Cup – owszem, wykonanie i surowiec są pierwszorzędne, jednak czy przejdą  „próbę malucha”?  Mojej córeczce od razu przypadły do gustu. Zoja jednak to ciekawy świata  „mały odkrywca”, więc żeby również Was przekonać do Doidy Cup sięgnę po surowszy test kubeczków. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora Doidy Cup oraz Ładnebebe które testowały kubasy możecie zobaczyć jak Doidy Cup wypadły w testach. Miłej lektury.

Tym razem ładnebebe rozszerzyło metodologię badawczą i przeprowadziło swój test na kilku grupach wiekowych. Testowany kubeczek DOIDY to nowość w Polsce: jest prześliczny, asymetryczny i stworzony z myślą o potrzebach już najmłodszych konsumentów. W 14 naprawdę ładnych kolorach (od naszej ulubionej fuksji po intensywny oranż), wyprodukowany z bezpiecznych dla dziecka surowców (0% BPA), świetnie zapakowany – przypomina raczej jakiś popowy gadżet niż akcesoria dla dzieci. Zdaniem producenta umożliwia oduczenie się picia z butelek, niekapków i innych wynalazków, i tym samym wprowadzenie malca w świat samodzielnego jedzenia i picia.

A oto testy „Ładnych”:
Liliana, 5,5 miesiąca
Kubeczek DOIDY został mianowany pierwszym, nadwornym kubeczkiem Lilianki, małego ssaka, który uczy się już jeść papki. Kubeczkiem DOIDY bardzo wygodnie podaje się dziecku picie. Łatwo jest kontrolować ilość wody i dzięki temu Lila się nie krztusi. Kubeczek okazał się być zdecydowanie wygodniejszy od innych, które wypróbowałyśmy. Jednak gdy Lilianka przejęła nad nim kontrolę, całość płynu uleciała w powietrze. Opcja uszek, za które trzyma dziecko, sprawdza się lepiej przy starszym dziecku. Niemowlę trzeba raczej poić samemu. Należy pamiętać też o przesuniętym środku ciężkości kubka – to sprawia, że jest bardziej wywrotny niż inne.

Natalia, 8 miesięcy
Nie lada wyzwaniem jest nauczyć pić z dorosłego kubeczka takiego malucha, który ma wieczną potrzebę demolki. Dla Natalki jedzenie to świetna zabawa. Po jedzeniu talerze i kubki fruwają. Widok wody rozlewanej dookoła i tworzącej błotko z rozsypanym jedzeniem, nakazał mi stosowanie kubka niekapka (którym mój tajfun tak potrafi trząść, że nawet z niego się wylewa). Do kubeczka DOIDY podeszłam zatem z pewną nieśmiałością. Pierwszy tydzień był trudny. Owszem – podtrzymywałam jej kubek, ale również wręczałam go do rączek. Każda próba kończyła się całkowitym przebraniem maleństwa i jego wielką radością z wszechobecnego „plask, plask”. Potem jednak nastąpił przełom. Mała sama zaczęła obejmować kubeczek dwoma łapkami, delikatnie go przechylać i pić – tyle ile potrzebuje, w takim tempie, jakie jej odpowiada. Co więcej mam wrażenie, że z kubeczka DOIDY pije częściej i z większą przyjemnością. Teraz pracujemy nad odstawianiem kubeczka 🙂

Tadeusz, 12 miesięcy (a w porywach także Mila, lat 3)
Kubeczek DOIDY rozwiązał nam problem samodzielnego jedzenia zup. Od tej pory dzielimy zupę na warzywa (na talerzyku, do jedzenia rączką lub łyżeczką) i wywar, który Tadzio popija z nowego kubeczka (nie chcieliśmy go podawać w szklance ze słomką, jak do tej pory mały lubił pić najbardziej). Tadzio nie uznaje pomocy przy posiłkach, dlatego poi się sam. Kubeczek jest lekki, prosty w obsłudze mimo, że Tadzio łapie go jedną ręką ( w drugiej ma marchewkę i nie chce jej wypuścić!). Tadzio widzi zawartość kubka i ją kontroluje. Raczej się nie zalewa i nie zachłystuje, jak przy zwykłych kubkach o okrągłym brzegu. Mila też chętnie z niego korzysta. Uwielbia jego oryginalny kształt i żywą barwę. A ja? No cóż. Jestem gapą o szybkich ruchach i często kubeczek wywracam. Cieszy mnie jednak, że mogę go zmywać w zmywarce i że jest taki bezpieczny.

Wnioski
Po naszych testach usiadłyśmy w trójkę i wspólnie zastanowiłyśmy się dlaczego taki śmieszny krzywy kubeczek ma być niby lepszy od zwykłego kubka. Oto nasze wnioski. Specyficzny kształt kubka DOIDY pozwala po pierwsze: na wolniejszy przepływ wody, co sprawia, że malec się nie zachłyśnie tak łatwo i tym samym nie zniechęci do picia, po drugie: sprawia, że dziecko widzi to, co pije i lepiej rozumie proces, w którym bierze udział. Mamy też wrażenie, że nasze dzieci pijąc z kubeczka DOIDY mają większe poczucie indywidualnej kontroli. Tak, jak z wkładaniem jedzenia własnymi paluszkami, a nie podawaną przez mamę łyżeczką. My jesteśmy na tak!

My z Zoją też jesteśmy na tak… a z okazji, że Doidy Cup tak pomyślnie przeszedł testy mamy dla Was niespodziankę….do 15 listopada każdy kto zamówi w tublu 3 kubasy Doidy Cup w promocyjnej cenie na hasło test kubeczka otrzyma dodatkowo przesyłkę gratis.

2 komentarze

Wiaderko Tummy Tub – reaktywacja

Eh… Niewątpliwie w kategorii Super Gwiazda Telewizyjna w moim sklepie Tublu.pl przoduje wiaderko do kąpieli Tummy Tub. Miesiąc temu pisałam o debiucie tego innowacyjnego produktu w TVP ( O małym wiaderku do kąpieli czyli Tublu podbija TVP) a tu już nowa odsłona. Tym razem TVN zainteresowało się tym produktem „XXII wieku”. 😉 Cóż – muszę przyznać, że rzeczywiście na tle zwykłych wanienek Tummy Tub wygląda dość kosmicznie – nowa era kąpieli maluszków :).

Jeśli ciekawi Was Dzień Dobry TVN Tummy Tub Show zapraszam do obejrzenia tutaj.

A tu moja Zojka w Tummy…kaka nam wypadła:)

Skomentuj

24h? To już za mało!!!

Ostatnio czuję się jak na ringu bokserskim – Karolina contra ciągły BRAK CZASU !!!

Czas –  takie  magiczne  dobro – można go mierzyć, chociaż go nie widać. Im jesteśmy starsi, tym z coraz większym przerażeniem obserwujemy jak przecieka między  palcami. Czas – dla mnie  to teraz  towar deficytowy!
Po targach w Kolonii mamy miliard razy więcej pracy. Nie mam nawet kiedy skrobnąć kilka słów na Bloga.  Głównym powodem braku czasu jest to, iż z Kolonii wróciliśmy „z tarczą” 🙂 Jesteśmy wyłącznymi dystrybutorami na Polskę dwóch firm  – Koo-di i Cheeky Wipes.

Czy ja przypadkiem nie jestem masochistką? Sama wynajduję sobie nowe zadania, mimo, iż i tak mam dużo zajęć. Cóż – taka już jestem – nie potrafię stać w miejscu. Karolina nie równa się constans – Tublu nie spocznie na laurach – stawiam na ciągły rozwój. 🙂

Przed nami jest sporo pracy –  dwie nowe strony internetowe. Nie jest to takie proste, jak się zdaje –  trzeba się dogadać z programistą i grafikiem, przedstawić im swoją wizję (a najpierw trzeba ją sobie stworzyć), czyli przetłumaczyć z języka polskiego na język „panów od komputerów”, a potem  pokornie czekać na  realizację i trzymać kciuki, aby wynik prac nie odbiegał  (za bardzo) od wymarzonego „wzorca”. Nawiasem mówiąc zawsze wtedy czuję się jak mega upierdliwa baba, która szuka tylko okazji żeby się do czegoś przyczepić 🙂 Na szczęście mój ulubiony grafik pociesza mnie, że mogę wyluzować, bo na skali upierdliwości nie przekraczam progu krytycznego:)
Muszę też  zrobić opisy do całego stosu produktów, przygotować cenniki, oferty – czyli taka „praca w polu”. W między czasie oczywiście – wymyślanie promocji, a przede wszystkim  dbanie o klientów sklepu i obsługa zamówień. Do tego wszystkiego Karolina- Matka Polska – gotowanie obiadów, sprzątanie i zajmowanie się dzieckiem? A  jeszcze Karolina- Super Laska – ubrać, wyszykować, uczesać, pomalować? Zdarza mi się zapominać ostatnio, iż od czasu do czasu TRZEBA (inaczej można zwariować)  porozmawiać z kimś znajomym albo z rodziną!

Eh, przy tym wszystkim 24h to mało! Stanowczo.

Generalnie jestem bardzo  podekscytowana – już niedługo pierwsza dostawa NASZEGO Cheeky Wipes – zapraszam do sklepu 🙂 Mnie osobiście zafascynował sam pomysł – proste, ale bardzo praktyczne i do tego ekologiczne.  Majętność nie gra roli – ci, którzy liczą każdy grosz na pewno wolą zakupić raz i używać długo; ci, którzy nie liczą na pewno docenią stronę proekologiczną.

A to zdjęcie Zestawu Cheeky:

Co to jest ? 🙂 hmm… nie będę się tu rozpisywać – rozwiązanie „zagadki” znajdziecie tutaj.

Skomentuj
projekt i realizacja: tworzenie stron www: www.amill.pl