Logo tublu-blog
Na naszym Blogu znajdziecie mnóstwo ciekawych artykułów, konkursów, a także informacji o niekonwencjonalnych produktach dla Was, zabawkach dla Waszych dzieci. Większość z nich dostępna jest w naszym sklepie www.tublu.pl

Strach ma Wielkie oczy

Ostatnio, jako Matkę, ogarnął mnie strach na trzech frontach – odpieluchowania, odsmoczkowania i odbutelkowania;) Oczywiście – ja założyłam sobie, że smoczka używać nie będziemy, jednak życie zweryfikowało moje plany i pojawił się w domu smoczek 🙂 Pierwotny plan odstawienia – 10 miesiąc – kiedy zanika odruch ssania – spalił na panewce. Zostaliśmy z problemem smoczka i dziecka pijącego mleko na noc z butli, aż do 2 roku życia! Wizja krzywego zgryzu spędzała mi sen z powiek. Gdy Zoja miała około 1,5 roku próbowaliśmy odstawić smoka – kolejne niepowodzenie. Termin okazał się nieodpowiedni… tydzień przed wyjazdem na targi do Kolonii i zostawieniem biednego dziecka z dziadkami na kilka dni – po raz pierwszy w życiu! Nie trudno się domyślić, że pierwsze co zrobili dziadkowie podczas usypiania wnuczki, to dali jej smoczka.
Taaaaaaaaaaaaa….:)
W końcu zebrałam się w sobie (faceci oczywiście o takich sprawach w większości przypadków nie myślą:)) i zaczęłam od odpieluchowania. Zoja wcale nie była bardzo przywiązana do nocnika…wręcz nocnik z powodu braku czasu był traktowany przez nas po macoszemu;) – maksymalnie 2 razy dziennie użytkowany. Stwierdziłam, że nie ma się co bawić w jakieś miesiące nocnikowania i czekania na cud tylko trzeba działać z zaskoczenia…zdjęłam po prostu pieluchę i koniec;) Ku mojemu zdziwieniu – jak już siku ląduje nie na nocniku tylko w majtkach nie robi się taka mega kałuża na podłodze… w większości zatrzymuje się na ubranku;) Dobra rada – dobrze jest ubierać na ten czas malucha w jakieś leginsy, rajstopki czy coś innego znajdującego się w miarę blisko ciała (wtedy siku zamiast w dywan wsiąknie w ubranko). Zachęcona tym odkryciem uznałam, że skoro nie będzie dużych zniszczeń to możemy stosować z powodzeniem tą metodę. Pierwszego dnia była wpadka za wpadką…i zmiana ubranka chyba z 5-6 razy. Drugiego dnia już tylko dwie wpadki, kolejnego też dwie, czwartego dnia wszystkie siuśki lądowały już na nocniku.. Po upływie 1,5 tygodnia był mały regres…ale bez tragedii. Na noc cały czas zakładałam pieluchę. Minęły 3 tygodnie, a ja już nawet nie pytałam nerwowo co 10 minut „Chcesz siusiu?”:) Co ciekawe – po upływie 1,5 miesiąca córka przestała siusiać w nocy w pieluchę, co wcześniej robiła notorycznie – postanowiłam więcej jej nie zakładać. Oczywiście w nocy czasem zdarza się mokra wpadka, ale z reguły tylko taka mini mini:)
Przez zupełny przypadek pozbyliśmy się w krótkim czasie butelki. Pojechałyśmy z Zoją z wizytą do babci do Bydgoszczy. Zapomniałam zabrać butelki, więc Zoja wypiła mleko z kubka – łatwo było jej to wytłumaczyć – po prostu powiedziałam, że babcia nie ma butelek. Po pierwszej nocy byłam w szoku bo Zoja nie obudziła się w nocy ani razu. Wcześniej zawsze się budziła na drugą butelkę. Drugiej nocy było to samo. Dało mi to do myślenia, zaraz po powrocie wyrzuciłam butelki i kontynuowałam picie mleka z kubka. Zoja oczywiście trochę protestowała na początku, ale bez wielkich histerii. Czasem zapominamy, iż taki 2 latek całkiem sporo już rozumie, można mu wiele rzeczy wytłumaczyć. Od tamtej pory nie tylko pije mleko z kubka a ja zapomniałam o wszelkich smoczkach i butelkach ale także praktycznie zawsze przesypia całe noce. Do dzisiaj się zastanawiam jak to możliwe, wcześniej myślałam, że się budzi bo jest głodna…mam taką teorię, że po prostu chciała sobie possać..tak jak dawniej pierś!?
Zachęcona sukcesem nocnikowym i butelkowym, postanowiłam pójść za ciosem i rozpocząć akcję „wróżka” – czyli standard – wróżka przychodzi zabiera smoczka – zostawia dziecku wymarzoną zabawkę. Kilka dni wcześniej rozmawialiśmy z Zoją, czy chce oddać wróżce „mońka” w zamian za prezent – przekupstwo na całej linii – broń ostateczna – lecz cóż!:)
Zoja się zgodziła – przeszliśmy do realizacji planu. Kupiliśmy wymarzoną kolejkę z torami. Smoka zapakowaliśmy do koperty, Zoja wsunęła go przez uchylone drzwi za którymi chowała się wróżka, wróżka w zamian wsunęła przez drzwi prezent. Zoja zachwycona:) Rodzice mniej – wisiała nad nami wizja koszmarnego usypiania wieczornego. W każdym razie wieczorem…był płacz…ale cały czas wspieraliśmy się wróżką…i Zoja starała się bardzo, żeby nie płakać. Mimo wszystko trochę smutku się pojawiło i tęsknoty ssącej. Drugiego dnia już mniej, trzeciego jak ręką odjął!! Jesteśmy w szoku do dzisiaj. Ponad miesiąc słowem nie wspomniała o smoczku, ani o wróżce – co ważniejsze wcale nie usypia dłużej niż wcześniej. Teraz wspomina czasem wróżkę, która dała jej takie piękne prezenty i zabrała „mońka”. Jak widzi dzieci ze smoczkami to mówi tak: „Dziewczynka (chłopiec) powinien oddać smoczka wróżce, wróżka daje fajne prezenty” 🙂
No i to tyle! Czyli jak zwykle strach ma wielkie oczy;)

Dodaj swój komentarz poniżej. Dodano: 4 komentarze

Dyskusja na temat "Strach ma Wielkie oczy"

  • Lady Karen pisze:

    super wam wyszło, my jesteśmy „chwilkę przed”, bo Iguana ma 16 m-cy, więc się nie napinamy, że musi już od razu zrezygnować ze wszystkich w/w rzeczy, szczególnie, że zaraz zacznie socjalizować się w żłobku, co samo w sobie jest dużą nowością. Ale pomysł z wróżką na pewno wykorzystam 🙂

  • Agnieszka pisze:

    Dziękuję! Naprawdę z całego serca dziękuję za ten wpis. Może to zabrzmi głupio, ale od wielu miesięcy podchodzę do kwestii odpieluchowania i odbutelkowania mojej córki, której wiek wskazuje już na to, że jestem leń i panikara. No bo jak to… zabrać dziecku butlę przedsenną…? Mojej małej córeczce??? To co, że zaraz kończy 3 lata… A wszystko w sumie dlatego, że jak zaczynam się zabierać za to i czytam wpisy i porady co i jak to ręce mi opadają i łzy napływają do oczu. Że niby 3 tygodnie wycia o butlę?! Że dwa miesiące sikania w majty??!!! A tu proszę, niemalże z dnia na dzień i do tego w miarę bez problemowo. Dziękuję naprawdę za wniesienie odrobiny otuchy w matczyne serce. Czyli są szanse na szybkie i w miarę bezbolesne pozbycie się balastu. To jak słońce w listopadzie 😀

    • tublu pisze:

      a proszę 🙂 u nas naprawdę nie było dramatów…więcej strachu matczynego niż to wszystko warte tak do że życzę odwagi i trzymam kciuki żeby u Was też poszło tak super jak u nas!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

projekt i realizacja: tworzenie stron www: www.amill.pl