Logo tublu-blog
Na naszym Blogu znajdziecie mnóstwo ciekawych artykułów, konkursów, a także informacji o niekonwencjonalnych produktach dla Was, zabawkach dla Waszych dzieci. Większość z nich dostępna jest w naszym sklepie www.tublu.pl

Poradnik młodej mamy

Czas na majówkę

W tym roku można mieć naprawdę długą majówkę – przy dobrych układach to aż 9 dni:) Oby były ciepłe, słoneczne i ogromnie wiosenne aby móc je spędzić na świeżym powietrzu. Rodzinne szaleństwa w parku jak najbardziej tak ale warto pomyśleć o wyjeździe. A co ze sobą zabrać, czy tu czy tu, to zaraz Wam napiszę.

Jeśli decydujecie się na wyjazd to absolutnie niezbędne będzie łóżeczko turystyczne Koo-di. Dlaczego akurat one? Dlatego, że są po prostu super! Przeznaczone są teoretycznie dla dzieci w wieku 6-18 miesięcy, ale sama wiem, że wystarczą na dłużej (do około 2,5 roku). Łóżeczko rozkłada się prawie samoczynnie, a jego główne atuty to  małe rozmiary po złożeniu i niska waga. Maluch będzie uwielbiał w nim spać ale także bawić się i odpoczywać, np. w ogrodzie. Poza tym nie pogryzą go żadne wredne komary czy inne owady;) bo łóżeczko jest z moskitierą.

więcej»

Skomentuj

Historie butelkowe

Będąc w ciąży z Gabrysią byłam naturalnie pewna i nastawiona, że córkę będę karmiła piersią. Sporo czytałam o naturalnym karmieniu dzieci – o zaletach, metodach, sposobach. W moim otoczeniu spotykałam wyłącznie mamy, które właśnie w ten sposób żywiły swoje pociechy. Jako przezorna i zawsze ubezpieczona młoda mama postanowiłam jednak zainwestować w jedną butelkę – tak na wszelki wypadek. Z perspektywy czasu wiem, że wybierając taką a nie inną literaturę nie byłam przygotowana na pewne trudności jakie mogą mnie spotkać po drodze ale przy odpowiednim podejściu są do rozwiązania. Ale od początku – okazało się bowiem, że nie będę mogła i nie dam rady „wykarmić” mojej Gabki piersią. Długo o to walczyłyśmy, jednak różne względy niektóre niezależne od nas sprawiły, że musiałam podjąć decyzję o karmieniu córki mlekiem modyfikowanym. Jak okazało się w praktyce „nie taki diabeł straszny jak go malują”. W związku z tym w naszym domu pojawiło się mnóstwo różnych gadżetów – od butelek poprzez szczotki do

A teraz mogę się podzielić tym co naprawdę jest potrzebne. Oczywiście wybór odpowiedniej butelki to podstawa! Na rynku jest ich wiele od zwykłych po antykolkowe. Ja skusiłam się na taką z polecenia koleżanki i nie żałuję! Natomiast Waszą uwagę chciałam zwrócić na nietypową lecz naszym zdaniem bardzo fajną butelkę mimijumi.

więcej»

Skomentuj

Dwa plus dwa

Dziś będzie 100% prywata – powiększa się nam rodzina :) Siostra lub brat Gabki pojawi się na świecie na przełomie sierpnia i września. A ja już dziś myślę czym uzupełnić podstawową wyprawkę. Jakie rzeczy okazały się zbędne a jakie będą absolutnie niezbędne tym razem. Jako doświadczona Mama przypisuję sobie prawo do dzielenie się dobrymi radami ;)

Zatem zaczynam radzić! Dwoje dzieci, dwoje dorosłych i dwa pokoje – będzie wesoło.
Mój główny cel to zawężenie liczby gadżetów do minimum i korzystanie z takich które mają wiele zastosowań. Oczywiście gabaryty też są ważne. Pierwsze na liście znalazło się wiaderko do kąpieli firmy Tummy Tub. Dzięki swojej innowacyjnej budowie dziecko podczas kąpieli zanurzone jest aż po ramiona w wodzie dzięki czemu nie zmarznie a co najważniejsze czuje się zupełnie bezpiecznie gdyż przyjmuje pozycję embrionalną, dokładnie taką jak w brzuchu u mamy. Wiaderko w porównaniu do standardowej wanienki jest małe co sprawia, że na pewno bardzo wygodne do małych mieszkań.

W gronie akcesoriów higienicznych znajdzie się na pewno zestaw Cheeky Wipes – wszystko w jednym. Jego zalety mam zamiar sprawdzić już niedługo na Gabrysi ale wydaję się, że to rozwiązanie będzie trafione. Myjki są zdrowe dla delikatnej skóry Maluszka, antyalergiczne (choć z alergiami do tej pory nie mieliśmy kompletnie styczności). Będą wymierną alternatywą dla jednorazowych chusteczek nawilżanych. Wybierając myjki Cheeky Wipes zadbam o skórę Smyka a także o planetę – 2 w 1 :)

Już do szpitala, a na pewno na wyjście z niego, zabiorę otulacz, zawijak Wallaboo. Ciepły i przyjemny pozwoli poczuć się Maluszkowi naprawdę komfortowo. A na powrót do domu idealnie sprawdzi się w foteliku samochodowym. Smykowi będzie służył na pewno długo, podczas jesiennych i zimowych spacerków, a w domu podczas spania. Kieszonka w otulaczu zapobiegnie rozkopywaniu się dziecka i zapewni komfort ciepłych nóżek cały czas :) Otulacz kwiatek Wallaboo poza tym, że jest śliczny, zapinany jest na zatrzaski (dwa górne pozwalają utworzyć kaptur) i wykonany z najwyższej jakości imitacji zamszu, podszyty i wykończony przytulnym pluszem.

Przy dwóch szkrabach przyda się także bardzo pojemna i funkcjonalna torba. Tu jest spory wybór ale mój padł (przynajmniej na ten moment ;)) na torbę Dash Deluxe Edition firmy Skip Hop. Imponująca jest zawartość kieszeni – aż 11. To na pewno pozwoli uporządkować i zabrać wszelkie niezbędne gadżety dla starszego i dla młodszego dziecka. Torba wyposażona jest w matę do przewijania co będzie niezbędne poza domem. Można zawiesić ją na ramieniu oraz na rączkach wózka. Paseczkowy wzór będzie cieszył oko Mamy.

I na koniec coś czemu poświęciłam osobny wpis – chusty. Jako, że już należę do ich zapalonych zwolenniczek to sądzę, że przy dwójce Szkrabków ten gadżet może okazać się strzałem w 10! Jednak jako początkująca Mama- kangurzyca postanawiam zacząć od chusty elastycznej tula.

.

Skomentuj

Mój przyjaciel – nocnik!

Używanie nocnika to jak piszą eksperci krok milowy w rozwoju dziecka. Trzeba przyznać, że wiele kroków milowych natura postawiła przed naszymi Maluchami :) Z tym także trzeba sobie poradzić!

Trening czystości – brzmi dumnie. Ja jednak długo nie zastanawiałam się na tym, że to już może czas żeby zacząć oswajać Gabrysię z nocnikiem. Czytałam też, że taka średnia, najbardziej odpowiednia granica wiekowa dla dziecka to 18 miesięcy (wtedy powinno zacząć się naukę) a w okolicach drugiego roku życia może zacząć świadomie z niego korzystać. Dałam się jednak złapać ;) Moje znajome, szczęśliwe posiadaczki dzieci w zbliżonym do Gabki wieku, zaczęły oznajmiać, że ich pociechy już są na nocnik sadzane. Nie namyślając się długo pobiegłam do sklepu i wróciłam z „tronem” dla córki. Uznałam, że oswajając ją na pewno nic złego jej nie zrobię!

Na początku trening na sucho – dałam jej nocnik pozwoliłam obejrzeć i córka kilka razy na nim usiadła. Następnie razem zaniosłyśmy go do łazienki i wybrałyśmy dla niego miejsce. Ustaliliśmy z mężem, że na początek będziemy sadzać Gabrysię na nocnik – rano (po przebudzeniu) i wieczorem (przed kąpielą). I w końcu nadeszła ta chwila! Przed kąpielą posadziliśmy Gabrysię na nocnik i namawialiśmy żeby zrobiła siusiu. Nic z tego – nasz Maluch zerwał się w mgnieniu oka. To nas oczywiście nie zraziło gdyż jak każda nauka musi potrwać – czasem kilka dni, tygodni a nawet miesięcy. Następnego ranka wesoło oznajmiliśmy, że idziemy na nocnik. Ku naszemu zdziwieniu nasza Pociecha wysikała się i od razu chciała wstawać. Byliśmy z niej bardzo dumni co obrazowały pochwały i brawa. Od tego dnia nasza córa regularnie korzysta z nocnika – rano i wieczorem. Czasem także w ciągu dnia po drzemce czy po spacerze oraz gdy sama będąc w łazience pokazuje na nocnik. W większości przypadków taka akcja kończy się sukcesem. Oczywiście póki co są to tylko ćwiczenia, a być może to już pewien nawyk. Jednak do rezygnacji z pieluch mamy jeszcze parę miesięcy ponieważ mój Smyk nie potrafi jeszcze zakomunikować mi, że chce siku. Ale spokojnie poczekamy.

więcej»

1 komentarz

Nosić czy nie nosić – oto jest pytanie?

Nowonarodzone dzieci szczególnie potrzebują bliskości Rodziców, Mamy. Ten nowy dla nich świat jest chwilowo obcy i jeszcze nieoswojony a obecność Mamy, jej zapach i bicie serca pozwala się Maluszkowi w nim odnaleźć. Chusty do noszenia niemowląt to cudowne rozwiązanie wspierające rozwój dziecka i budowanie jego poczucia bezpieczeństwa oraz zaufania.

Od zawsze było tak, że dzieci od momentu narodzin były trzymane tylko przy Mamie. W niektórych zakątkach świata np. w Meksyku, Peru czy Indonezji nadal tak jest. I nie bez powodu, okazuje się bowiem, że do noszonego malucha częściej się mówi, więcej się mu tłumaczy i pokazuje. Dziecko znajduje się na wysokości twarzy dorosłego i ma szansę na obserwację świata z najbardziej komfortowej pozycji. Dzieci noszone w chustach są spokojniejsze a po „zejściu na ziemię” chętniej badają i zwiedzają otaczający ich świat. Trzeba też wiedzieć, że Maluchy które mają zaspokojoną potrzebę przytulania, noszenia kołysania (szczególnie w pierwszym roku życia) nie muszą płakać i czuć się zagrożone zatem mogą zająć się innymi czynnościami – zabawą, poznawaniem otaczającego świata i rozwojem.

Asortyment na polu chust do noszenia dzieci jest obecnie bardzo bogaty. Można wybierać pomiędzy kolorami, rodzajami, wzorami, różnorodnością splotów i technik noszenia. Okazuje się także, że wiązanie chusty (niejednokrotnie pomimo jej długich rozmiarów) jest bardzo proste, a wprawiona Mama jest w stanie zawiązać ją jedną ręką :) O tyle o ile kolory czy wzory to sprawa zupełnie indywidualna to warto wspomnieć o rodzajach chust dla niemowląt. W naszym sklepie znaleźć można chusty tkane, elastyczne czy ultra cienkie. Każde z nich mają wiele zalet, ja wspomnę krótko o chustach tkanych firmy Hoppediz. Ten rodzaj chust charakteryzuje skośno krzyżowy sposób tkania zapewniający równomierne rozciąganie w obydwu skosach. Dzięki temu chusta Hoppediz idealnie dopasowuje się zarówno do ciała Maluszka jak i do osoby noszącej. Tkane chusty nie rozciągają się także podczas noszenie cięższych, starszych dzieci, a przeznaczone są dla grupy wiekowej 0-3 lata. Można w nich nosić nawet starsze dzieci wytrzymują obciążenie ponad 700kg;) Ten rodzaj chust to też maksimum bezpieczeństwa dla dziecka.

więcej»

Skomentuj

Bezpieczny dom = przyjazny dom

Bezpieczeństwo to słowo klucz wszystkich Rodziców. Nasz bezbronny Maluch jest zdany tylko na nas i musimy zrobić wszystko aby przestrzeń wokół niego była na tyle przyjazna i bezpieczna aby mógł się prawidłowo, zdrowo i swobodnie rozwijać.

I tu sprawdza się powiedzenie – „Małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot” ;) Na początku jest łatwo, Okruszek tylko leży i przesypia większą część doby. Trzeba oczywiście uważać, aby nie okrywać dziecka dużą ilością koców aby przypadkowo nie nasunęły się na buzię maleństwa. Nie zostawiać samego na brzuszku itp. W miarę upływu czasu, Smyk rośnie i zdobywa nowe umiejętności jednak w tym momencie znajduje się w tzw. „złotym wieku niemowlęcym”, który charakteryzuje się tym, że dzidziuś zawsze znajduje się dokładnie w tym miejscu w którym go zostawiliśmy. Zabawa zaczyna się gdy Maluszek zdobędzie umiejętność przemieszczania się, czy to poprzez turlanie, pełzanie, raczkowanie a finalnie chodzenie! Malutkie rączki ciekawe są kompletnie wszystkiego
i o wszystkim muszą się przekonać samodzielnie. U nas w domu wyglądało to tak, że w momencie w którym Gabrysia zaczęła się przemieszczać wiele rzeczy trzeba było schować lub przenieść na półki wyżej. I wcale ale to wcale nie przekonują mnie rodzicie wyznający teorię, że od początku należy dziecko uczyć co wolno a czego nie! Ja się zasadniczo z tym zgadzam i moja córka wie, czego nie wolno dotykać, podchodzi do danej rzeczy i sama kiwa głową – nie, nie, nie – ale wystarczy chwila nieuwagi, sekunda gdy zostanie sama i właśnie wtedy zrobi sobie tą rzeczą krzywdę.

Uczulam drogie mamy :) Chyba pierwszą rzeczą jaką zabezpieczyliśmy w naszym domu to gniazdka i rogi szafek. Do gniazdek wystarczają zwykłe plastikowe wkładki uniemożliwiające włożenie do środka czegokolwiek. Natomiast na rogi zostały przyklejone silikonowe osłonki. W domu, który posiada schody na pewno przyda się bramka ochronna. W naszym sklepie dostępny jest model Lascal KiddyGuard Avant. Bramka oprócz walorów bezpieczeństwa (zagradza przestrzeń/schody do której dziecko nie może mieć dostępu) ma też wiele walorów praktycznych. Siatka odgradzająca zwija się do aluminiowej obudowy chroniącej przed brudzeniem, nadającej elegancki wygląd i dzięki temu zajmującej bardzo mało miejsca. Wydaje mi się, że taki gadżet idealnie sprawdzi się w okresie letnim, kiedy balkon jest stale otwarty. Można takie zabezpieczenie ustawić przed drzwiami balkonowymi i nie martwić się, że nasz Maluch sam wyszedł na zewnątrz.

więcej»

Skomentuj

Ach śpij Kochanie

Miało być o zaprzyjaźnianiu się z nocnikiem ale będzie o zasypianiu! Może dlatego, że właśnie stoczyłam kolejną „bitwę” na tym polu i tym razem niestety przegrałam z kretesem!

Gabrysia podczas swojego rocznego życia :) nie była kołysana na rękach, w wózku czy w kołysce. Zasypiała na początku przy piersi, potem przy butelce, a z czasem zwyczajnie kładziona do łóżka. Bardzo ważne było dla mnie nauczenie i pokazanie jej samodzielności. Choć w większości przypadków spała już niesiona do swojego łóżeczka to zdarzało się, że jeszcze chwilkę sama leżała, kręciła się aż w końcu zasypiała. Nie wiem tylko dlaczego ta jej samodzielność maleje wprost proporcjonalnie do jej wieku!

Zaczęło się od zębów – swędzących dziąseł. Budziła się w nocy po kilkanaście razy, zasypiała na chwilkę i budziła się z płaczem. Przyznaję, mój błąd, uległam – wzięłam ją do łóżka. Od razu się uspokajała i zasypiała na dobre ;) po chwili przekładałam ją do łóżeczka. Nie doceniłam jej, jej sprytu i inteligencji, spodobało jej się! Zaczęłyśmy maraton, co noc ten sam scenariusz, spała u siebie około 3, 4 godzin, a potem tak strasznie płakała, że lądowała w naszym łóżku. Każdego dnia coraz szybciej… Żeby było weselej w ciągu dnia nie chciała nawet próbować zasypiać sama. I tak oto dwa lub trzy razy dziennie grzecznie układałam się z Gabką do snu. Aż pewnego razu odkryłam, iż moje maleństwo ;) chce i lubi zasypiać na moich rękach. Wystarczał jej kwadrans i padała jak aniołek. Oczywiście nie obywało się bez niezbędnych akcesoriów – kocyka i przytulanki.

Chwilowo ten stan dawał nam wszystkim wytchnienie ponieważ Gabrysia, która zasypiała na rękach, spokojnie przesypiała całą noc w swoim łóżeczku. Po dwóch tygodniach stwierdziłam, że już jednak wystarczy, że jest zbyt duża i ciężka żebym ją nosiła i co najważniejsze nabrałam sił i odwagi, żeby zmierzyć się z jej płaczem. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona i stosowałam metodę małych kroków. Na początku przysuwałam łóżeczko córki do mojego łóżka i leżałam dopóki mój Smyk nie zasnął. Następnie każdego kolejnego dnia rozsuwałam łóżka aż powróciły do pierwotnego dystansu. O dziwo, Gabrysia godziła się na zmiany bez protestów i płaczów. Miałam też drugi cel – oduczyć ją nocnego wędrowania :) Kiedy pewnej nocy obudziła się postanowiłam próbować uspokajać ją inaczej niż ona się tego spodziewa. Łagodnym głosem prosiłam aby się przytuliła do podusi a dodatkowo siedziałam wtedy przy jej łóżeczku. Trzy godziny marudziła (bez płaczu) aż w końcu zasnęła. Ten czas się opłacił – od tego dnia Gabka przesypia całą noc i samodzielnie zasypia!

Niestety pomimo tej nauki zdarzają się nam wieczory lub nocki takie jak dziś. Gabrysia budzi się z płaczem po dwóch godzinach snu i nie ma żadnej możliwości aby zasnęła z powrotem. Dostaje zagubiony smoczka, układa się ale COŚ nie pozwala jej wypoczywać po całym, intensywnym dniu. Ja staram się być oazą spokoju, siadam przy łóżeczku i negocjuję. A ona kładzie swoją malutką główkę na poduszce na 3, 4, 5 minut i zrywa się ponownie. Trwa to półtorej godziny aż w końcu pękam! i zabieram ją do swojego łóżka, w którym zasypia w kwadrans i wygląda jak słodki aniołek. Co robić? Myślę, że mój Maluszek doskonale wie co robi :)  w końcu każdy Maluch zwyczajnie potrzebuje bliskości.

Skomentuj

Z poradnika podróżnika – pakujemy się na święta

Moje drogie mamy! Pakujemy się na święta :) W tym roku niewiele mamy wolnych dni świątecznych więc i szybko trzeba będzie wracać. Ale naszemu Maluchowi to kompletnie nie robi różnicy, on i tak musi mieć wszystko to co w każdej chwili może okazać się potrzebne. Jednak sprytna mama poradzi sobie i z takim wyzwaniem! A oto nasza praktyczna lista niezbędnych rzeczy.

Walizeczka dla mamy Swirl firmy Koo-di – można ją zabierać na krótkie wypady jak i na dłuższe wyprawy, w tym drugim wypadku oczywiście oprócz podstawowej walizki. Można do niej spakować wszelkie niezbędne gadżety Malucha. Jak sama nazwa wskazuje jest to model o wiele większych od standardowych toreb do wózków i rzeczywiście dzięki swojej pojemności podbija z reguły serca Mam. Dodatkowo posiada matę do przewijania z poduszeczką pod głowę dziecka. Zewnętrzna kieszeń i dwie komory zamykane na zamek zawsze mieszczą wszystko czego będziecie potrzebowały podczas podróży z Dzieckiem. Super atutem walizeczki jest łatwość w utrzymaniu i odporny na plamy materiał co przy jej ślicznych jasnych kolorach jest bardzo ważne!

więcej»

Skomentuj

Z kroniki pierwszych razów – pierwsze kroki!

Z niecierpliwością młodzi rodzicie czekają na … pierwszy uśmiech, pierwsze dźwięki, pierwsze słowo. My teraz jesteśmy na etapie czekania na pierwsze kroki :)  A w zasadzie ten szczególny moment już nastąpił, oczywiście wtedy kiedy nikt się tego nie spodziewał. Stało się dosyć niedawno, staliśmy z mężem w kuchni a córka raczkowała pomiędzy naszymi nogami. Stanęła sobie przy jednej z szafek i jak gdyby nigdy nic, bardzo spokojnie, malutkimi kroczkami a było ich 4, przeszła do szafki obok! Radości nie było końca! Cieszyliśmy się bardzo, że wspólnie mogliśmy uczestniczyć w tak wyjątkowym momencie. Gabryśka zadowolona, nawet sama sobie biła brawo. I … to by było na tyle ;)

Nasz maluch spróbował jak to jest chodzić i chyba uznał, że póki co nie jest to zbyt atrakcyjna forma przemieszczania. Trzeba dobrze oceniać odległość, trzymać równowagę a i tempo jest zdecydowanie wolniejsze niż na czworaka. Przy meblach, z podparciem proszę bardzo ale sama jeszcze nie!
Pomyśleliśmy jednak, że to dobry moment na zakup tzw. pchacza. A najlepiej żeby łączył w sobie przynajmniej dwie funkcje, pchacz i jeździk, dzięki czemu posłuży zdecydowanie dłużej. Wybór padł na dosyć drogą wersję ale jakże prześliczną i służącą bardzo długo -
3 in 1 Walker Wagon Girls firmy Radio Flyer. Różu wprawdzie nie lubimy, ale sam jeździk tak nam się spodobał, że i róż przestał nam przeszkadzać, a córka zachwycona. Najbardziej podoba jej się możliwość swobodnego poruszania się. Pojazd „prowadzi się” lekko dzięki samo obracającym się kółkom. Oczywiście Gabrysia nie podróżuje sama, a z całą masą swoich zabawek, które bardzo skrupulatnie wrzuca do wózka :)  A teraz coś naprawdę ekstra – dzięki kilku ruchom można przekształcić pchacz w jeździk. Wesoła rączka do trzymania i wygodne siedzisko zachęca do jazdy! Codziennie obserwuję jak Gabka podjeżdża gdzieś swoją maszyną a następnie krótki dystans przechodzi sama. Śmiesznie to wszystko jeszcze wygląda, dosyć nieporadnie a na jej twarzy zawsze maluje się wielkie skupienie :)

Mamy też w domu drugą zabawkę, która zachęca mojego Smyka do chodzenia. To piłka i pchacz 2 w 1 Oball Roller. Do tej pory Gabrysia bawiła się tylko piłką, Oballe to zdecydowanie jej ulubione gadżety. Ale teraz ma nowe zajęcie – pcha piłkę dzięki dołączonej rączce. Zdecydowanie potrzebuje jeszcze pomocy osoby dorosłej ale sprawia jej to ogromną radość a jej piski wtórują grzechoczącej kuleczce. Już widzę jak kombinuje czym by tu popchnąć inne piłki Oball. Do biegania mamy jeszcze trochę czasu ale pierwsze koty za płoty.

Skomentuj

Tadek Niejadek i Zosia Samosia – czyli domowe kuchenne rewolucje

Podobno jestem szczęśliwą Mamą. Tzn. oczywiście, że jestem szczęśliwą a nawet przeszczęśliwą Mamą, ale tu rzecz się ma do jedzenia mojej córki. Apetyt Gabki rośnie wraz z nią i chwilami osiąga takie rozmiary, że nawet Tato jest zdziwiony :) Także (uff) mam w domu prawdziwego łasucha!

Od urodzenia Gabrysia bardzo łatwo potrafiła przystosowywać się do nowych sytuacji. Butelka ok, łyżeczka ok, kubek niekapek ok. Dodam króciutko, że niestety nie karmiłam córki długo piersią, nad czym bardzo ubolewałam ale o tym w innym wpisie.
Pierwszy posiłek niemleczny a było to przetarte jabłuszko w ilości 3 łyżeczek, mój smyk zjadł w wieku ok. 4 miesięcy. Bardzo jej smakowało i świetnie poradziła sobie z łyżeczką.
Z tym nowym sposobem karmienia oswajałam córkę już wcześniej podając jej od czasu do czasu wodę łyżką. I tak to, Gabryśka rośnie, jadłospis się zmienia i w tej chwili jest już bardzo rozbudowany. Ominęły nas na szczęście wszelkie alergie pokarmowe i nawet bóle brzuszka. Postanowiłam, że nadszedł czas na naukę samodzielnego jedzenia.
Za dwa tygodnie Gabka kończy rok i to jest wydaje się najbardziej odpowiedni moment.
A już widzę, że łatwo nie będzie. :)

więcej»

Skomentuj
projekt i realizacja: tworzenie stron www: www.amill.pl