Logo tublu-blog
Na naszym Blogu znajdziecie mnóstwo ciekawych artykułów, konkursów, a także informacji o niekonwencjonalnych produktach dla Was, zabawkach dla Waszych dzieci. Większość z nich dostępna jest w naszym sklepie www.tublu.pl

Wpisy powiązane z tagiem: przytulanka

Walentynkowe drobiazgi dla najmłodszych <3

Każda okazja jest dobra, żeby zrobić dziecku niespodziankę, może nawet kupić prezent. Walentynki to niby święto zakochanych, ale ja bym powiedziała bardziej, że to święto kochających i kochanych, czyli najlepsza okazja do okazania uczuć, nawet, jeśli nie mamy tego w zwyczaju. Dziecko potrzebuje tego szczególnie, więc świętujmy ten dzień, który nie musi przecież kojarzyć się z banałem (choć często tak bywa). Wybrałam kilka naszych pozycji, które będą kojarzyły się z miłością, ale z którymi unikniemy tandety.

16587191_1460540343976410_7614149954048592088_o

więcej»

Skomentuj

Miłosno mi!

Do Walentynek zostało ostatnie 6 dni, dlatego podsuwamy pomysły na prezenty, którymi możecie obdarować dzieci z tej pięknej okazji. Wybór propozycji jest prosty – zawierają się w nim rzeczy praktyczne, które w jakiś sposób (najczęściej przez motyw serca) kojarzą się z miłością, czerwienią i ciepłem 🙂

nowa tablica.

więcej»

Skomentuj

Ach śpij Kochanie

Miało być o zaprzyjaźnianiu się z nocnikiem ale będzie o zasypianiu! Może dlatego, że właśnie stoczyłam kolejną „bitwę” na tym polu i tym razem niestety przegrałam z kretesem!

Gabrysia podczas swojego rocznego życia 🙂 nie była kołysana na rękach, w wózku czy w kołysce. Zasypiała na początku przy piersi, potem przy butelce, a z czasem zwyczajnie kładziona do łóżka. Bardzo ważne było dla mnie nauczenie i pokazanie jej samodzielności. Choć w większości przypadków spała już niesiona do swojego łóżeczka to zdarzało się, że jeszcze chwilkę sama leżała, kręciła się aż w końcu zasypiała. Nie wiem tylko dlaczego ta jej samodzielność maleje wprost proporcjonalnie do jej wieku!

Zaczęło się od zębów – swędzących dziąseł. Budziła się w nocy po kilkanaście razy, zasypiała na chwilkę i budziła się z płaczem. Przyznaję, mój błąd, uległam – wzięłam ją do łóżka. Od razu się uspokajała i zasypiała na dobre 😉 po chwili przekładałam ją do łóżeczka. Nie doceniłam jej, jej sprytu i inteligencji, spodobało jej się! Zaczęłyśmy maraton, co noc ten sam scenariusz, spała u siebie około 3, 4 godzin, a potem tak strasznie płakała, że lądowała w naszym łóżku. Każdego dnia coraz szybciej… Żeby było weselej w ciągu dnia nie chciała nawet próbować zasypiać sama. I tak oto dwa lub trzy razy dziennie grzecznie układałam się z Gabką do snu. Aż pewnego razu odkryłam, iż moje maleństwo 😉 chce i lubi zasypiać na moich rękach. Wystarczał jej kwadrans i padała jak aniołek. Oczywiście nie obywało się bez niezbędnych akcesoriów – kocyka i przytulanki.

Chwilowo ten stan dawał nam wszystkim wytchnienie ponieważ Gabrysia, która zasypiała na rękach, spokojnie przesypiała całą noc w swoim łóżeczku. Po dwóch tygodniach stwierdziłam, że już jednak wystarczy, że jest zbyt duża i ciężka żebym ją nosiła i co najważniejsze nabrałam sił i odwagi, żeby zmierzyć się z jej płaczem. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona i stosowałam metodę małych kroków. Na początku przysuwałam łóżeczko córki do mojego łóżka i leżałam dopóki mój Smyk nie zasnął. Następnie każdego kolejnego dnia rozsuwałam łóżka aż powróciły do pierwotnego dystansu. O dziwo, Gabrysia godziła się na zmiany bez protestów i płaczów. Miałam też drugi cel – oduczyć ją nocnego wędrowania 🙂 Kiedy pewnej nocy obudziła się postanowiłam próbować uspokajać ją inaczej niż ona się tego spodziewa. Łagodnym głosem prosiłam aby się przytuliła do podusi a dodatkowo siedziałam wtedy przy jej łóżeczku. Trzy godziny marudziła (bez płaczu) aż w końcu zasnęła. Ten czas się opłacił – od tego dnia Gabka przesypia całą noc i samodzielnie zasypia!

Niestety pomimo tej nauki zdarzają się nam wieczory lub nocki takie jak dziś. Gabrysia budzi się z płaczem po dwóch godzinach snu i nie ma żadnej możliwości aby zasnęła z powrotem. Dostaje zagubiony smoczka, układa się ale COŚ nie pozwala jej wypoczywać po całym, intensywnym dniu. Ja staram się być oazą spokoju, siadam przy łóżeczku i negocjuję. A ona kładzie swoją malutką główkę na poduszce na 3, 4, 5 minut i zrywa się ponownie. Trwa to półtorej godziny aż w końcu pękam! i zabieram ją do swojego łóżka, w którym zasypia w kwadrans i wygląda jak słodki aniołek. Co robić? Myślę, że mój Maluszek doskonale wie co robi 🙂  w końcu każdy Maluch zwyczajnie potrzebuje bliskości.

Skomentuj
projekt i realizacja: tworzenie stron www: www.amill.pl